Hej
Taki artykulik sie pojawil :
http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3537055.html
Naukowcy wypowiadaja wojne podwodnym rabusiom, ktorzy na potege szabruja
zabytkowe wraki lezace na dnie Baltyku
O tym, ze polskie wybrzeze kryje setki wrakow, w wiekszosci niezwykle
ciekawych z punktu widzenia historycznego i archeologicznego, nie trzeba
nikogo przekonywac. Mimo to jak dotad ani jeden z nich - nawet te najstarsze i
najcenniejsze - nie zostal wpisany do rejestru zabytkow czy tez objety
nalezyta kontrola konserwatorska. Owszem, przez lata podejmowano proby, ale za
kazdym razem konczyly sie one porazka.
Dopiero teraz archeologom podwodnym z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdansku
udalo sie przejac czesc obowiazkow lezacych dotad w gestii konserwatora
zabytkow. - Czekalismy na te uprawnienia od lat. Potrzebujemy jeszcze procedur
umozliwiajacych egzekwowanie nowych przepisow - mowi Iwona Pomian z CMM. -
Mamy nadzieje, ze z czasem uda nam sie ukrocic kwitnacy dotad proceder
niszczenia i kradziezy podmorskich zabytkow.
Szabruja, ile wlezie
Do zrobienia jest bardzo wiele. Grupy nurkow szabruja wraki ze wszystkich
mozliwych do wyciagniecia przedmiotow. Najlepszym na to przykladem byl los
telegrafu maszynowego ze statku "Margareta", ktory w ubieglym roku zniknal
doslownie w kilka dni, pomiedzy sondazowymi nurkowaniami muzealnikow.
"Margareta" to wierzcholek gory lodowej. Wyciagane sa elementy kilkusetletnich
drewnianych wrakow.
Podmorscy zlodzieje odkrecaja, co sie da, takze z XIX-wiecznego torpedowca,
ktory byl jeszcze niedawno w doskonalym stanie. Najbardziej wyrafinowani i
zamozni bandyci za pomoca specjalistycznego sprzetu pladruja statki smierci -
"Steubena", "Goye" i "Gustloffa". Latwo dostepne resztki slynnego polskiego
niszczyciela "Wicher", ktory zatonal we Wrzesniu 1939 roku, to prawdziwa
szkolka dla przyszlych podwodnych rzezimieszkow.
- Dopoki nie bedzie dodatkowych pieniedzy i nie uda sie skoordynowac dzialan
archeologow ze straza graniczna i urzedem morskim, dopoty bedziemy mogli
wyciagnac spod wody wiele ciekawych rzeczy - zauwazaja proszacy o anonimowosc
poszukiwacze atrakcyjnych zabytkow zalegajacych na dnie morza. - Trzeba jednak
przyznac, ze ta zabawa bedzie sie robic z czasem coraz bardziej ryzykowna.
archeolog na strazy
Rabusie to niejedyny czynnik niszczacy to, co cenne, a co lezy pod woda. Wielu
firmom prowadzacym dzialalnosc inwestycyjna na morzu nie zalezy na ujawnianiu
natrafienia na stanowisko archeologiczne, poniewaz moze to spowodowac
opoxnienia w przedsiewzieciu i dodatkowe koszty. Opinia muzeum jest teraz
niezbedna w przypadku prowadzenia na obszarach morskich jakichkolwiek prac
archeologicznych i nurkowania przy wrakach.
Bez ingerencji archeologow morskich nie bedzie tez mozna rozpoczac
jakichkolwiek inwestycji zarowno na morzu, jak i na brzegu. To tak naprawde
najwazniejsza zmiana, ktora zbliza ochrone zabytkow znajdujacych sie pod woda
do standardow panujacych na ladzie. Zgodnie z obowiazujacymi od wielu lat
przepisami zadne centrum handlowe czy tez droga nie moga powstac bez wstepnych
badan archeologicznych. Tymczasem na morzu panowala dotad calkowita dowolnosc.
Teraz przed budowa czegokolwiek w portach, kladzeniem podmorskiego kabla,
rurociagu czy stawianiem platformy wiertniczej beda musieli tam wejsc
pracownicy CMM.
Lista zatopionych zabytkow
Kolejnym elementem ochrony jest podmorski rejestr zabytkow. Kiedy powstaniem,
wtedy zabor lub zniszczenie jakichkolwiek pamiatek z wrakow beda traktowane
tak samo jak kradziez lub zniszczenie cennej rzexby czy obrazu.
Jezeli znajda sie pieniadze w Ministerstwie Kultury, jeszcze w tym roku w
porozumieniu z urzedem morskim do rejestru zostanie wpisanych zabytkow 12
wrakow. Znajda sie wsrod nich: tak zwany "Napoleon", czyli miedziany kadlub z
rozsypanymi zabytkami zalegajacy na glebokosci 56 metrow, male zaglowce
"Catharina" i "Helena", slynna "Lyzwa" - czyli duza wislana jednostka
zalegajaca w okolicach wyjscia z portu w Gdansku, niszczyciel "Wicher",
XVIII-wieczny wrak z Holandii noszacy symbol "W 27" oraz "Blotniak" - swietnie
zachowany kadlub jachtu z przelomu XVIII i XIX wieku. Najpierw do rejestru
trafia zabytki z Zatoki Gdanskiej i jej okolic. Potem przyjdzie czas na cale
wybrzeze.
Bedzie tez podwodne muzeum
Rejestr zabytkow to nie koniec. Ostatnio archeolodzy z CMM podniesli z glowek
portu w Gdansku resztki kadluba statku z 1860 roku. Zalegajacy na glebokosci
siedmiu metrow wrak odkryty zostal przypadkiem w maju, podczas prac przy
poglebianiu toru wodnego. W swietnym stanie przetrwala czesc srodokrecia o
wymiarach 11 na 6 metrow. Dziob i rufe zniszczyly poglebiarki. Resztki
zaglowca beda pierwszym eksponatem przeniesionym do podwodnego parku
archeologicznego, gdzie trafiac beda uratowane resztki dawnych statkow.
Najwazniejszym eksponatem, wokol ktorego skupi sie antyczne wrakowisko, beda
resztki szwedzkiego galeonu "Solen" zatopionego podczas bitwy pod Oliwa w 1627
roku. Jako pierwszy dolaczy do niego wspominany wczesniej kadlub z polowy XIX
wieku. Systematycznie beda pojawiac sie nastepne.
- Park archeologiczny nie tylko bedzie spelnial role dydaktyczna, ale stanie
sie tez swego rodzaju magazynem wrakow - mowi Iwona Pomian. - W ten sposob
resztki drewnianych zaglowcow mozna bedzie skutecznie monitorowac i pilnowac
ich przed zlodziejami. Omijajac przy tym kosztowne zabiegi konserwatorskie,
ktore bylyby konieczne po wyciagnieciu ich na lad.
Pieniadze na powstanie wrakowiska beda czesciowo pochodzic z grantu
europejskiego, jaki uzyskalo w lipcu CMM. Europejskie fundusze maja tez byc
wydane na specjalne mapy wrakow, ktore powstana na podstawie badan
archeologicznych, hydrograficznych i geologicznych. Te mapy posluza z kolei
jako podstawa do kolejnych wpisow do rejestru.
--
Wyslano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/