Magnitudo pisze:
> Interesuje mnie w jaki sposob wydawac efektywnie pieniadze na nauke, jesli
> jej tak malo?
> Gdzie naukowcy mlodzi powinni szukac pieniedzy?
> Jak oceniac dorobek naukowy?
> Jak powinna wygladac wspolpraca miedzy przemyslem, a nauka?
> Jak widzicie reforme polskich szkol wyzszych?
> Wyniki polskiej nauki sa gorsze od Wegierskiej, Czeskiej, Slowackiej. Ilosc
> patentow w proporocjonalnym przeliczeniu na milion mieszkancow jest nizsza i
> to znacznie.
> I jak to mozliwe skoro wspolczynnik scholaryzacji jest najwyzszy w krajach
> srodkowo-wschodniej Europy?
Bardzo fajne pytanie. Proponuje stworzyc serie takich pytan, np. co
zrobic, zeby w Polsce byla rozbudowana siec autostrad, funkcjonujace
koleje, lotniska, sluzba zdrowia, a moze jeszcze poczta, urzedy itd.
itp. Mam wrazenie, ze mamy tutaj do czynienia z tym samym problemem:
Na Swiecie jest wiele rozwiazan, ktore w wielu krajach sie sprawdzaja,
ale nawet ich kopiowanie w Polsce nie przynosi takich efektow, jakie
osiagaja inni. Logiczny wniosek z tego moze byc tylko jeden: albo Polacy
potrzebuje jakichs innych rozwiazan, na ktore musza sami wpasc, bo u
innych tego nie skopiuja, albo tez po prostu musza zaakceptowac, ze we
wspolczesnym Swiecie nie beda w czolowce nacji, slynnych z innowacji,
osiagniec naukowych, przodujacego przemyslu, organizacji, itd.
Poniewaz innowacjami zajmuje sie od wczesnej mlodosci i zgromadzilem
wiele doswiadczen, to moje wnioski sa nastepujace:
Zeby mozna bylo liczyc na sukcesy w jakiejs dziedzinie czlonkowie danego
spoleczenstwa musza chciec je osiagnac. Musza miec zapal i potrafiec sie
zorganizowac. Polacy potrafia taki zapal z siebie wykrzesac w ramach
akcji. Na krotki czas. Najslynniejsza taka akcja byl na przyklad uch
"Solidarnosc" w roku 1980, podobne zrywy mozna bylo obserwowac w czasie
wielkiej powodzi, w czasie imprez Owsiaka, itd. itp.
Tworzenie nowych produktow, osiagniecia w nauce, przodujace dziedziny
przemyslu i tym podobne rzeczy wymagaja: zapalencow, czasem szalencow, a
na pewno ryzykantow, ludzi, ktorzy gotowi sa wesprzec takie
przedsiewziecia kapitalowo, organizacji ulatwiajacych takim ludziom
dzialanie, a przede wszystkim wielu lat pracy, czesto tez ekstremalnych
wyrzeczen. W tym wszystkim Polacy nie celuja. Powiem wiecej te wszystkie
cechy sa im z zasady obce (nie tylko zreszta im).
Jedyna organizacja, ktora w Polsce naprawde dobrze funkcjonuje, cieszy
sie poparciem spolecznym i uznaniem jest Kosciol Katolicki. Nie
przypadkowo mamy wiec mnostwo wspanialych kosciolow, ksiezy, itd. Jest
to jednak organizacja autokratyczna i jej struktura ie zostala wymyslona
w Polsce. Naukowcy, wynalazcy i przedsiebiorcy nie ciesza sie ani
uznaniem, ani tez nie maja wsparcia, sa nawet raczej pogardzani przez
znaczna czesc spoleczenstwa. Najwazniejsze jest jednak raczej to, ze
najwiekszym problemem jest fakt, ze Polacy nie potrafili stworzyc
zadnego sprawnie dzialajacego systemu organizacji spoleczenstwa.
Zaryzykowal bym nawet takie twierdzenie, ze sama idea systematycznej
organizacji dzialan spolecznych jest Polakom z gruntu obca. Uwazaja oni
takie rzeczy za wrecz obrzydliwe, sa urodzonymi rebeliantami,
milosnikami samowoli, niedbalstwa, "organizacji" o sklonnosciach
nepotycznych, pozoranckich, milosnikami dzialan niemerytorycznych, tzw.
zalatwiania, korupcji, itd. I oczywiscie przepadaja za slynnym polskim
piekielkiem i upupianiem inicjatyw swoich rodakow. Bowiem przeciez
"szlachcic na zagrodzie rowny....". Ten brak dzialajacego systemu
organizacji spoleczenstwa powoduje oczywiscie, ze dominuja cwaniacy,
lawiranci, ludzie o cechach innych, niz te, ktorych potrzeba dla
osiagania nowych horyzontow wiedzy, tworzenia nowych produktow, itd.
Brak systemu daje - co prawda - tak ulubione przez Polakow poczucie
wolnosci, ale uniemozliwia wrecz tworzenia rzeczy, ktore wymagaja wielu
lat zapalu, wysilkow, wyrzeczen, wymagaja wspolpracy wielu ludzi, itd. A
to wlasnie konieczne jest w nauce, budowaniu nowych galezi przemyslu,
nowych produktow, itd.
Fakt, ze dzisiaj duzo mlodych ludzi w Polsce konczy szkoly, ktore nazywa
sie "wyzszymi", uczy sie jezykow, poznaje Swiat spowoduje tylko
wzmozenie emigracji. Nie ma zadnego powodu, zeby nagle wzroslo ich
zainteresowanie kariera naukowa, wynalazcza, itd. Po protu dlatego, ze
ich wizja zycia jest szybka kariera, mozliwie duze zarobki, wlasne
mieszkanie, dobry samochod, itd. Ich nie interesuje kariera wygladajaca
tak, ze najpierw musza dwadziescia albo i wiecej lat pracowac po 12 lub
wiecej godzin dziennie, wyrzekac sie przyjemnosci, ryzykowac czasem
wszystko, zeby potem moze osiagnac cos naprawde wielkiego. A nawet jesli
ktorys z nich bedzie chcial obrac taka droge "kariery", to szybko
zauwazy, ze nie moze liczyc na wsparcie swojego otoczenia, ze jest przez
nie wrecz wysmiewany, a takze, ze nie ma szans na uzyskanie jakiegos
wsparcia ze strony instytucji, nawet tych, ktore deklaruja, ze takowego
niby maja udzielac. Moje wieloletnie doswiadczenie pozwala mi na
twierdzenie, ze takie cele zyciowe uchodza w Polsce za rodzaj "perwersji
spoleczno-gospodarczej".
Podsumowujac: Nie widze zadnych szans na to, zeby Polska mogla osiagnac
sukces w dziedzinie nauk scislych, tworzenia nowych produktow, galezi
przemyslu, itd. Zeby cos takiego nastapilo musi dojsc do radykalnej
zmiany wizji zyciowych mlodziezy i do stworzenia skutecznego systemu
wspierania takich inicjatyw i wizji.. Podejrzewam, ze kazdy latwo
zrozumie, ze osiagniecie tego wymagaloby jakiejs rewolucji duchowej,
swiadomych tego przywodcow z wizja, zdolnych do jej realizacji, itd. I
oczywiscie wspracia znaczacej czesci spoleczenstwa. Moja diagnoza jest
prosta: w dajacym sie przewidziec czasie sytuacja bedzie sie coraz
szybciej pogarszac.
Wieslaw Bicz
www.optel.pl